- [...] These wings are made to fly. - łagodnie zakończyłam nasz występ.
Zastanawiałam się co powiedzą jurorzy. Spodoba im się... Nie spodoba im się... Będziemy wychodziły zadowolone z siebie... Czy smutne...
Z moich przemyśleń wyrwały mnie brawa i krzyki na sali. Po chwili podszedł do nas prowadzący.
- Widzę, że publiczność już was kocha! - powiedział patrząc na ludzi na widowni - Teraz dowiedzmy się co o waszym występie sądzą jurorzy.- spojrzał na jury - Cheryl?
- Fantastycznie. W którymś momencie Rose, dobrze mówię?
- Ta-a-ak.
- W którymś momencie w refrenie Rose troszkę sfałszowała, ale to nie zmienia sprawy. Również jestem na tak. - powiedziała uśmiechnięta brunetka.
- To teraz może Nicole.
- Mi też się bardzo podobało. Macie cudne głosy. Jak się nazywasz? - powiedziała, spoglądając na moją młodszą siostrę.
- Sophie. - odpowiedziała natychmiast.
- A więc Sophie bajecznie grasz na gitarze. Jestem tobą zachwycona. Mogłabyś zagrać coś jeszcze specjalnie dla mnie?
- Oczywiście. - odpowiedziała i zaczęła grać One Thing, a prawie wszyscy na sali zaczęli śpiewać solówkę Liam'a.
Kiedy skończyła znów rozległy się donośne brawa. Kiedy sala ucichła znów usłyszeliśmy głos Nicole.
- Pięknie. Cudownie. Po prostu nie mam słów.
- Czyli jesteś na tak? - spytał z zadziornym uśmieszkiem prowadzący
- Tak - powiedziała roześmiana kobieta
- I Simon na koniec.
Jeszcze opinia Cowell'a. Dla mnie i Sophie najważniejsza. Bardzo go ceniłyśmy gdyż, wypromował naszych idoli. One Direction.
- Nie podobało mi się. - już po chwili dało się słyszeć ciche buczenie naszych 'fanów' - Nie podobało mi się, bo ... - moje oczy stały się szkliste - Bo bardzo mi się podobało! - krzyknął mężczyzna (czyt. wujek Simon)
Stanęłam jak wryta. Po chwili podeszła do mnie Sophie i ścisnęła mnie.
- Czyli ty też jesteś na tak? - znów zobaczyłyśmy ten cwaniacki uśmieszek
- Tak. Jestem w 100 procentach na tak.
Zaczęłyśmy skakać i piszczeć z radości. W tej chwili nie liczyło się nic innego. Tylko my i to, że przeszłyśmy dalej.
- Podziękuj. - szepnęła do mnie siostra. Znów słyszałyśmy gromkie brawa i donośne krzyki. Z tego co usłyszałam to było to coś w stylu - Rose, Sophie.
- Dziękujemy. - powiedziałam w stronę jury. Chciałam powiedzieć coś więcej, ale nie mogłam już dłużej powstrzymywać radości. Podeszłyśmy do stołu, przy którym siedzieli jurorzy i uścisnęłyśmy wszystkich po kolei. Złapałam Sophie za rękę i zeszłam ze sceny, a ona za mną.
- Rose! Przeszłyśmy!!!
- Tak, kochanie. Ale już się uspokój. Zaraz przyjedzie Jacob i odwiezie nas do domu.
- Ejj, ty się wcale nie cieszysz! - powiedziała i połaskotała mnie
Zaczęłam śmiać. Wiedziała, że zawsze zacznę się śmiać, kiedy ktoś mnie łaskocze.
- Czekaj. Dzwonię do Jacoba.
Wyciągnęłam mojego telefona. Otwieram kontakty.
- Angela, babcia, Kate - wyliczałam na głos moich znjomych - no jest. w końcu Jacob.
-Kurde! Nie odbiera... Dzwonię do Toma.
- Halo?
- Hej Rose. Jak tam poszedł wam casting?
- Dobrze jest. Przeszłyśmy dalej. Ale nie po to dzwonię. Jest z tobą Jacob?
- Nie... W domu jest. A ja w mieście, zakupy robię.
- W domu?! Przecież miał się gdzieś poszwędać, a potem przywieść nas do domu. - wydarłam się do telefonu - debil... - szepnęłam
- Zadzwoń do niego. Może po was przyjedzie.
- Myślisz, że nie dzwoniłam? Spróbuję jeszcze na domowy zadzwonić.
- Jak coś to możesz na mnie liczyć.
- Dziękuję. Kończę. Do zobaczenia
- Do zobaczenia. Pozdrów Sophie
- Dobrze, dobrze. - odpowiedziałam chłopakowi i rozłączyłam się.
- Sooophie! Jacob jest w domu. Jeszcze raz do niego zadzwonię. Może w końcu odbierze.
Siadła na pobliskiej kanapie, nic nie odpowiadając.
- Halo?
- No cześć. Co się stało, że tak do mnie wydzwaniasz?
- Ymm... Miałeś na nas czekać... I jakoś cię tutaj nie widzę...
- No tak - jestem w domu. Mogę przyjechać.
- Oczywiście. Mam nadzieję, jak najszybciej.
- Hmmm... Sądzę, że chwilę poczekacie, bo oglądam mecz. Przyjadę za jakąś godzinę.
- Ej no! Idioto!
- Cicho mała.
- Po pierwsze - nie jestem mała. Jesteś ode mnie tylko rok starszy, więc nie przesadzaj. Po drugie - jak sądzisz, gdzie się podziejemy, przez ten czas, kiedy ty będziesz leżał na kanapie i oglądał mecz?!
- Idzcie do miasta. Na zakupy. Hmm...?
- Zauważ, że jesteśmy w króciutkich sukienkach, szpilkach, bez kasy.
- Może jakoś przeżyjecie - zaśmiał się - Przyjadę za godzinę. Paaa
- Pfff... Debil.
- Sophie! Idziemy poszwędać się po mieście!
- Doobra. - odpowiedziała markotnie siostra
----------------------------------------------------------------------------------------
Heeejka! Tu Kasik! Niazza już mnie pospieszała, więc dokończony na szybko. Więc rozdział ode mnie już jest. Teraz tylko czekajcie na Niazzę :3
Jesssus! *_* Zajebiste <3 Będę wpadać zawsze i komentować :D Czekam na nexta ;*
OdpowiedzUsuń