poniedziałek, 4 marca 2013

Rozdział 1. "Zaprezentujemy piosenkę Wings..."

-Sophie, choleeeraa, spóźnimy się, spóźnimy, rozumiesz?! - szturchała mną moja siostra Rose, latając jednocześnie po całym pokoju.
-Debilko, po co mnie budziłaś... - podrapałam się w głowę, po czym spojrzałam na zegarek. - Jest dopiero siódma rano!
-Dopiero?! MŁODA, ZAPOMNIAŁAŚ, ŻE MAMY DZISIAJ PRZESŁUCHANIE?!
-Nie, nie zapomniałam. Ale ty zapomniałaś, że przesłuchanie jest dopiero o 12:00. - opadłam bezwiednie na poduszkę, jednak za chwilę energicznie się podniosłam. - I jeżeli jeszcze raz nazwiesz mnie młoda, to przysięgam, że Ciebie zabiję i uduszę. Jestem tylko o rok młodsza.
-Dobra, wiem. Możesz mnie zabić tylko weź rusz ten leniwy zad i zacznij się szykować. - spojrzała na mnie dziewczyna. 
-Jasne, jasne. - zwlekłam się z łóżka. - Ale ty robisz śniadanie! - krzyknęłam jeszcze za wychodzącą Rose, jednak nie usłyszałam odpowiedzi. Przeczesałam palcami moje długie, brązowo-blond włosy i podeszłam do szafki z ubraniami. Po chwili zamknęłam ją z lekkim westchnieniem i niepostrzeżenie zaczęłam się skradać do pokoju obok. Nacisnęłam delikatnie klamkę i wślizgnęłam się do środka, zaraz tego jednak pożałowałam. 
-A co tutaj robi moja kochana siostrzyczka? - Rose jakby wyrosła spod ziemi. 
-Bo...ja... no... ten... - zaczęłam się jąkać. - Bo ja chciałam ubrania pożyczyć.
-Bierz co chcesz, tylko uważaj na nie. - puściła mi oczko i z uśmiechem przepuściła mnie, tak abym swobodnie mogła dojść do jej garderoby. 
-Masz dzisiaj jakiś dzień dobroci dla Sophie? - mruknęłam grzebiąc wśród stert legginsów, jeansów i różnokolorowych topów. 
-Nie wiem o czym mówisz. - prychnęła z oburzeniem i wyszła z pokoju. Po długich przeszukiwaniach ogromnej ilości przeróżnych tkanin znalazłam piękną, zwiewną sukienkę. Poleciałam jak na skrzydłach do mojego pokoju i dobrałam do niej skórzaną kurtkę, beżowe dodatki oraz - dla kontrastu - fioletową torebkę, która również idealnie pasowała do ubioru.
Zeszłam na dół, plącząc i potykając się. 
Buty na obcasie to jednak nie moja bajka. - pomyślałam i z głową w chmurach, weszłam do kuchni. Przywitały mnie okrzyki i gwizdy. 
-Hej Jacob. - dałam buziaka w policzek mojemu przyjacielowi, po czym poczochrałam czuprynę drugiego chłopaka. - Cześć Tom.
-Ej, a buziak gdzie? - oburzył się młodszy. Z racji tego, że stałam już przy lodówce i smarowałam kromkę masłem, odwróciłam się w jego stronę i przyłożyłam rękę do ust, a następnie wysłałam mu całusa. 
-Zadowolony? - zaśmiałam się. 
-Bardzo. - odparł, wyciągając rękę w górę, w celu "złapania" przesyłki. 
- Jacooob, podwieziesz naas? - stanęła w progu Rose, robiąc swoje błagalne oczka. Widziałam, jak chłopakowi opadła szczęka, na co się tylko uśmiechnęłam. Widać było, że moja siostra ewidentnie mu się podobała. 
-Pewnie, że Was podwiezie. - machnął ręką Tom, odpowiadając za swojego brata. Wraz z blondynką uśmiechnęłyśmy się do nich ciepło, a zaraz potem usłyszeliśmy głośne burczenie w brzuchu. 
-Ktoś tutaj jest głodny. - powiedział młodszy z chłopców, szturchając lekko w ramię Rose. 
-Cicho. - pokazała swoje lśniące zęby blondynka. Biały uśmiech idealnie komponował się z kwiatową sukienką.




Postawiłam na stole kanapki i zerknęłam w stronę dziewczyny. 
-Masz, jedz. Ja lecę szybko sprawdzić pocztę. - złapałam klucze do skrzynki i wybiegłam na podwórko. Wychodząc z domu, pociągnęłam nosem. Do moich nozdrzy szybko doleciał zapach londyńskiego przedmieścia. Świeżo skoszona trawa, wszędzie kwiaty. Kolory przeplatały się z żółtym, niebieskim, czerwonym czy fioletowym, na śliczny, jasny i intensywny zielony. Tak, zdecydowanie zgadzałam się z tym, że życie w Londynie nie musi być zabiegane, stresowe i monotonne. Cała w skowronkach, pobiegłam do małego pudełeczka na słupie, które stało zaraz obok białego płotu. Delikatnie przekręciłam kluczyk, a pokrywa natychmiast się otworzyła, powodując mój odskok do tyłu. Lekki wietrzyk powiał, sprawiając tym samym, że listy wysypały się na chodnik. Kucnęłam szybko i zerknęłam na adresatów. Ciocia, babcia, wujek... Spośród listów od rodziny, znalazłam małą kopertę z napisem "Po rodzicach". Pokręciłam głową i z myślą, że to kolejne, niepotrzebne nam pieniądze do życia wróciłam do domu. Rzuciłam listy na stół i odwróciłam twarz od przyjaciół. Nie chciałam aby widzieli, że niedawna, tragiczna śmierć rodziców trochę zepsuła ten wspaniale zapowiadający się dzień. 
***
-Hej! - powitał nas miły głos prowadzącego. - Jak się czujecie z tym, że za chwilę wbiegniecie tam na scenę, przed tych surowych i wymagających jurorów? - Spojrzałam na siostrę. Widziałam jej paraliż, więc zapinając pasek od gitary z uśmiechem odpowiedziałam:
-Oczywiście, trochę się boimy. Najbardziej zależy nam na opinii Simona, wzbudza on w nas podziw. Myślę, że jak wypowie się on pozytywnie, wszystko pójdzie tak jak się spodziewałyśmy. 
-Dobra, dziewczyny. Lećcie na scenę, dajcie z siebie wszystko, i wróćcie mi tutaj z maksymalną ilością "TAK!". - po tych słowach przekręciłam mój instrument na plecy i ciągnąc blondynkę za rękę, wbiegłyśmy na scenę. 
-Dzień dobry. - uśmiechnęła się do nas ciepło jurorka. - Przedstawcie się, powiedzcie nam, co dzisiaj wykonacie. 
-Nazywam się Rose Stewart, a to moja młodsza siostra, Sophie. - odezwała się już znacznie bardziej rozluźniona dziewczyna. 
-Zaprezentujemy piosenkę "Wings", którą śpiewają dziewczyny z Little Mix. - wzięłyśmy głęboki oddech, a po chwili otoczyły nas pierwsze dźwięki muzyki. 

_________________________________________________________________________________
Cześć! Chciałam przywitać Was na moim pierwszym, wspólnym blogu. Będę go prowadziła razem z Kasią. Mamy nadzieję, że historia Wam się spodoba i będziecie ją komentować oraz oceniać. Chciałybyśmy poprosić Was o podawanie tego bloga, naszym marzeniem byłoby uzyskać dużą ilość czytelników! Niedługo, możecie się spodziewać kolejnego rozdziału, tym razem napisanego przez Kasika. KOCHAMY WAS I PAMIĘTAJ - CZYTASZ = KOMENTUJESZ. // Niazza

P.S Zapraszamy również na nasze indywidualnie blogi
Niazza:
Me And Awesome 5  oraz Can you make it all better?
Kasik:
Tylko miłość może pomóc...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz