~perspektywa Sophie~
Niebardzo uśmiechało mi się godzinne łażenie po mieście, w dodatku w tych butach. Ulice Londynu nie były zbyt równe, a złamana noga nie była mi do szczęścia potrzebna. -Sophie, może się jednak zatrzymamy? - spytała się siostra, rzucając nerwowe spojrzenie w moją stronę.
-Nie, dam radę. - zachwiałam się, ale w ostatniej sekundzie Rose przytrzymała mnie.
-Soph, zamknij twarz. Wiem, że nie usiedzisz w miejscu, a przez całe miasto nie będziemy szły. Cholera, po co on ogląda ten mecz...
-Mecz?! - odskoczyłam jak oparzona. - Cholera, Rose, dzisiaj jest mecz! Muszę się teraz i natychmiast przetransportować do domu!
-Już, czekaj. Masz jakąś kasę?
-No mam parę funtów.
-Na taksówkę nam nie starczy...
-Ale na autobus tak. - wymieniłam z nią szybkie spojrzenia, i poleciałyśmy w stronę pierwszego lepszego przystanku.
***
-To... tym do domu? Nie, czekaj, ten jeździ na ulicę nieopodal naszej. Kurczę, nie ogarniam tego. - opadła na ławkę blondynka, po kilkuminutowym wertowaniu rozkładu jazdy.
-Może zapytajmy się kogoś. - zaproponowałam z uśmiechem.
-Serio, chcesz się pytać tej staruszki? - wskazała na siwowłosą kobietę z laską kupującą bilety.
-Czemu nie. - wzruszyłam ramionami i z uśmiechem podeszłam do starszej kobiety. - Przepraszam... - dotknęłam delikatnie jej ręki, na co ona wypuściła podpórkę. Lustrowała mnie chwilę wzrokiem, po czym niepewnym głosem zapytała:
-Tak?
-Chciałabym się zapytać jakim autobusem mogę dojechać do kafejki Little Bird? - uśmiechnęłam się ładnie, aby zachęcić kobietę do rozmowy.
-Ah, pewnie. - odetchnęła z ulgą. - Autobus nr 153, powinien być za jakąś minutkę. Właśnie tam jadę.
-Naprawdę? Co za zbieg okoliczności. No cóż, dziękuję za pomoc. Miłego dnia! - pożyczyłam, po czym odwróciłam się i pewnym krokiem odeszłam w stronę Rose.
-Niezła jesteś. - przybiła mi piątkę. -To który autobus?
-153. Właśnie jedzie. - zerknęłam na ulicę i za chwilę wsiadałam do pojazdu.
~perspektywa Harry'ego~
Wychodziłem właśnie z chłopcami z miejsca, w którym odbywały się przesłuchiwania do x-factora.
-I co chłopcy, wspomnienia wróciły? - poklepał mnie po plecach Liam.
-Pewnie. - odpowiedział szybko Niall, szykując się do szerszej wypowiedzi.
-Aha, chłopcy, szykujcie jakieś słuchawki, bo się tutaj zanudzicie. - zażartował Louis, czego zaraz pożałował. Niall nie tylko rzucił na szatyna to swoje przeraźliwe spojrzenie, ale też poczochrał mu włosy.
-Dalej policzymy się w domu. - rzucił szybko Irlandczyk patrząc na świetnie wykonaną robotę.
-I co teraz, i co? Kevin się mnie przestraszy. - "histeryzował" Tomlinson wprawiając nas wszystkich w znakomity humor.
-Ej, a może by tak pójść do parku, jak już mówimy o Kevinie? - zaproponował Zayn.
-Dobry pomysł. - zgodził się Liam.
-Byliśmy w parku już wczoraj, i przedwczoraj. Znudził mi się. - wzruszyłem ramionami mając nadzieję, że chłopcy zrezygnują z wycieczki.
-Popieram Stylesa! - uśmiechnął się Niall.
-Mam lepszy pomysł. Może pojedziemy autobusem do jakiejś kawiarenki? Dawno nie jechałem autobusem. - odezwał się Louis. Rzuciliśmy szybkie spojrzenia na Daddy'ego, który tylko bezradnie rozłożył ręce. Tym znakiem zgadzał się na większość naszych zachcianek.
-Niall, jaka kawiarnia najlepsza? - zerknęliśmy na chłopaka.
-Chodźcie na przedmieścia Londynu, do Little Bird. Sprzedają tam świetnie ciastka i perfekcyjne Cappucino... - rozmarzył się blondyn. Wiadomo było, że Niall na jedzeniu zna się najlepiej, więc nie wymyślając ruszyliśmy w miejsce wskazane przez chłopaka.
***
~Sophie~
-Rose, zadzwoń do Jacoba, żeby nie przyjeżdżał. Pójdziemy do tej kafejki, zjemy coś, bo głodna jestem, napijemy się kaw, pogadamy i wrócimy do domu. Dobra? - rzuciłam w stronę dziewczyny.
-Dla mnie bomba. - uśmiechnęła się i szybko sięgnęła po telefon. W czasie gdy ona dzwoniła, ja wyjrzałam przez okno. Krajobraz naszego miasta wyglądał ślicznie i nie potrzebowałam nic więcej do szczęścia.
-I won't let these little things slip out of my mouth,
but if I do, it's you, oh it's you, they add up to,
I'm in love with you, and all your little things. - usłyszałam refren Little Things i natychmiast odebrałam telefon.
-Słucham? - powiedziałam do słuchawki.
-Hejaa Soph, tutaj Lilianne. Jak Ci poszły te przesłuchania do x-factora?
-O hej Lily. - przywitałam się z przyjaciółką. - Nic nie powiem, niedługo powinnaś się dowiedzieć.
-Będziecie w TV? - zdziwiła się.
-No, raczej... Sama nie wiem. - zaśmiałam się.
-Jasne, jasne. Miałabyś może ochotę spotkać się, jakoś niedługo? - zaproponowała dziewczyna.
-Nie wiem, nie wiem. Mówisz o takim zwykłym babskim spotkaniu na ploteczki czy większy wypad na miasto?
-Chyba raczej to drugie.
-Ok, może jutro?
-Mi pasuje. Słuchaj, lecę. Mama zabiera mnie i bachorka do kina. Cześć!
-Pa. - pożegnałam się, wrzucając telefon do torby.
___________________________________________________________________________________Witaaam!
Na razie tylko jeden komentarz, ale za to ile wejść :o
Dużo, bardzo dużo, bo przecież blog został założony niedawno. Połowa z nich to pewnie ja i Kasia, ale druga połowa to wy!
Jejciu, dziękujemy <3
Chcę przeprosić za jakość rozdziału, bo nie zalicza się on do najlepszych, jednak mam nadzieję, że będziecie komentować :3
Jeszcze wytłumaczę nazwę Little Bird - jest ona zupełnie wymyślona, na szybko, zwykła zwyczajna nazwa, pierwsza lepsza jaka wpadła mi do głowy.
Kochamy Was! I PAMIĘTAJ - CZYTASZ = KOMENTUJESZ // Niazza
Ciekawie się zapowiada :D Zakładam, że w następnym rozdziale poznają bandę naszych kochanych idiotów, zakochają się i będzie love 4ever xD
OdpowiedzUsuń